Kolporaż ulotek w zimie

Pisałem o tym jak się roznosi ulotki w deszczu (zobacz), teraz napiszę o tym, jak mróz wpływa na naszą pracę.

Teoretycznie nie powinno nam nic przeszkadzać: ulotki nie będą mokre, ludzie też, jak się ubiorą nie będzie im ciepło.

Jak wygląda w praktyce.
Przy niewielkim mrozie – jest OK. Lekki chłód pomaga, w klatkach jest zawsze cieplej, więc w razie potrzeby można się chwilę ogrzać.

Przy wielkim mrozie jest problem.
Stanie pod klatką z ulotkami – ręce marzną. W klatce jest zbyt mało czasu, żeby się ogrzać – można dłużej siedzieć, ale wtedy wydajność spada.
Ludzie mniej chętnie otwierają.
Okres zimowy to krótszy dzień, a zatem krócej pracujemy, mniejsza ilość rozniesiemy. Nawet jak jest cieplej i ktoś próbuje chodzić do 18-tej, to często słyszy, że o tej godzinie nie powinniśmy ludziom przeszkadzać (w lato ludzie mówią tak dopiero o 21-ej ;) )

Mimo wszystko pracować trzeba. Zlecenia przyjmujemy, a zleceniodawców uprzedzamy dlaczego teraz pracujemy trochę inaczej niż wcześniej, jak było ciepło.

Zapraszam na stronę ulotek.com

Kolportaż ulotek w deszczu

Prawdopodobnie już pisałem o tym, jak przyjemnie roznosi się ulotki w deszczu.
Pytanie: jak robić, żeby nie roznosić ulotek “na mokro”.

Podczas rozmowy z klientem staramy się robić zapas czasowy, który może przydać się, kiedy zacznie padać deszcz. Oczywiście nie zawsze taki zapas można zrobić, nie zawsze jest na to czas.

Druga sprawa, to nie zostawianie kolportażu na ostatni moment.
Od początku przyjęcia zlecenia, staramy się zrobić jak najwięcej, żeby pod koniec było trochę luźniejszej pracy oraz zapas czasu na przeczekanie deszczu.

Konsultujemy się także z klientem. Jest to zwłaszcza wtedy ważne, gdy roznosimy ulotki za wycieraczki samochodu. Możliwość przesunięcia kolportażu ulotek trzeba przewidzieć i uprzedzić klienta o takiej możliwości.

Kolportaż ulotek, podobnie jak inne działania, żeby był wykonany sprawnie, musi być zaplanowany.

Kolportaż adresowy

Kolportaż adresowy przypomina pracę listonosza.
Dostarczamy ulotki/broszury/listy pod wskazany adres.
Najczęściej są to instytucje:
- firmy, którym roznosimy menu pizzerii;
- szkoły, przedszkola;
- placówki medyczne, w których zostawiamy ulotki dotyczące np. opieki nad osobami starszymi;
- itd.

Adresy, pod które musimy dostarczyć druki otrzymujemy od zleceniodawcy. Jeśli zleceniodawca ich nie posiada, możemy je przygotować (za dopłatą).

W takiej pracy często korzystamy z przygotowanych map, z naniesionymi miejscami docelowymi.
Przygotowanie mapy z adresami docelowymi znacznie przyspiesza pracę kolporterów

Przykład przygotowanej mapy, dzięki której możemy sobie rozplanować przemieszczenie się pomiędzy placówkami. Kolportaż ulotek adresowy jest bardzo czasochłonny.

Zwykle to klienci bardziej się cieszą z map od nas kolporterów. Mogą zobaczyć jakie obszary wybrali, a gdzie jeszcze będą musieli przeprowadzić akcje marketingowe.

O kolportaż i jego cenę najlepiej zapytać na: http://ulotek.com

Kolportaż ulotek na osiedlach strzeżonych / zamkniętych

Dystrybucja ulotek na wybranych przez klienta obszarze często zawiera kolportaż ulotek na osiedlach strzeżonych.

Roznoszenie druków na takim osiedlu jest dziwne. Często o samej sposobności rozniesienia decyduje humor strażnika ;)

Jeśli już wejdziemy “za ogrodzenie” to sam kolportaż przebiega bardzo sprawnie i szybko. Często omijane przez inne firmy kolporterskie osiedla są “spragnione” ulotek :) Ludzie chętnie otwierają drzwi, dają dostęp do skrzynek.

Coraz częściej zdarza się też, że skrzynki pocztowe na takich osiedlach są na zewnątrz i nie trzeba ludzi niepokoić, żeby powrzucać im ulotki.

A jak wygląda sprawa z odzewem na takie ulotki?

Dokładnie tak samo jak kiedyś na zwykłych osiedlach – czyli duży odzew, duże zainteresowania. Bo ludzie nie są przesyceni reklamą w ich skrzynkach. Chętnie czytają i biorą ulotki do domu.
Jeszcze jeden ważny powód czytania ulotek przez ludzi na takich osiedlach. Czytają ulotki, bo chcą, a nie są nachalnie zmuszani do ich czytania. Niby nie ma różnicy, ale przy innym podejściu do reklamy ma ona inne oddziaływanie.

Niedawno reklamowaliśmy kurs projektowania ogrodów we Wrocławiu. I tam wyraźnie zauważyliśmy (zleceniodawca też) jak różne jest zainteresowanie ludzi przy kolportażu na osiedlu zamkniętym a zwykłym.

Ulotki wyborcze – kolportaż

Zbliżają się wybory. W mediach widzimy coraz większą aktywność kandydatów. Nowe spoty, próby zaistnienia przez zaskakiwanie ludzi nowymi pomysłami.
Wszystko to jest oczywiście ważne.
Wiemy jednak, że w ostatnim momencie nadchodzi cisza wyborcza. A to właśnie w ostatnim momencie ludzie (bardzo duża część społeczeństwa) podejmuje decyzję o tym, na kogo zagłosują.

W taki momencie ulotka leżąca na stoliku z kluczami, na ławie czy w innym miejscu w domu (nawet na klatce schodowej) może przesądzić o wyborze kandydata na posła.

Został więc ostatni moment na to by zlecić firmie kolportaż ulotek wyborczych we Wrocławiu by osiągnąć sukces.

Tak niewiele jest czasami potrzeba do tego by wygrać i przejeść do historii.

Kolportaż ulotek w deszczowe dni

Staramy się nie roznosić ulotek reklamowych w deszczu.
Powodem jest nie tylko nasze zdrowie (jak zachorujemy, to nawet w słońcu pracować nie będziemy) ale także same ulotki. Zmoknięte wyglądają jak szmatki, więc szkoda naszego wysiłku i pieniędzy zleceniodawcy, bo i tak nikt ich nie przeczyta.
Co więc robimy w deszczowe dni?
Czekamy aż przestanie padać. Jeśli robimy kolportaż ulotek we Wrocławiu na osiedlach domków, to musimy jeszcze poczekać aż trochę się osuszy teren, ze względu na ulotki, które mogą namoknąć i sytuacja ta sama co w deszczu.
Wyjątkiem są jedynie osiedla blokowe. W małym deszczu można prowadzić dystrybucję, bo bardzo szybko przechodzimy od bramy do bramy i materiały nam nie mokną.

Kolportaż ulotek na osiedlach domków jednorodzinnych

W naszej grupie są osoby, które bardzo chętnie roznoszą ulotki na osiedlach doków jednorodzinnych; nazywamy to “na domkach”.

Wydawałoby się, że jest to gorsza praca od tej, gdy można za jednym podejściem wrzucić do skrzynki od 5 do 40 druków bezadresowych.

Jednak za domkami przemawia bardzo ważna rzecz, jaką jest spokój. Inaczej mówiąc kolporter odpoczywa umysłowo, gdy mu się trafi kolportaż ulotek na osiedlu domów jednorodzinnych. Jedynie psy czasami burzą ten spokój.

A ilości jakie można wyrobić nie są tak małe. Wszystko zależy od kondycji kolportera.

Mądrzejsze osiedla i głupsze

Jakiś czas temu (nie było jeszcze wtedy tego bloga) roznosiliśmy reklamę z zadaniem konkursowym.
Rozwiązanie trzeba było przesłać na maila.
Najzabawniejsze było później czekanie na to kto pierwszy rozwiąże zadanie, z którego osiedla.

Sytuacja z zadaniem powtórzyła się później trzykrotnie.

Dzisiaj spokojnie mogę stwierdzić, na którym osiedlu mieszkają osoby lubiące rozwiązywać zadania (lub potrafiące to robić).

Hm, ciekawe czy ktoś jeszcze prowadził takie “badania”.

Osiedla na których lubię roznosić ulotki

Poza osiedlami, w których skrzynki pocztowe są na zewnątrz (kolporter czuje się jak w niebie), są jeszcze osiedla mniej i bardziej przyjazne.

W zasadzie nie wiem czym jest to spowodowane. Próbowałem ostatnio porównać podobne pod względem wielkości, wieku, budowy osiedla, na których ludzie zupełnie inaczej reagują na kolporterów. Niestety nie doszedłem do żadnych ciekawych wniosków. Poza jednym oczywistym – trzeba robić swoje.

Niestety na osiedlach “trudnych” człowiek czuje się czasami gorzej niż bandyta.
Ostatnio kolega zrezygnował z pracy po jednym dni na “trudnym” osiedlu. Co ciekawe drugi poszedł za niego i nie miał żadnych problemów. To chyba kwestia przyjmowania do siebie, tego co inni mówią.
A ludzie lubią narzekać. A jak jest ktoś, na kim można się wyżyć to dlaczego sobie żałować.

A wracając do tych ulubionych, to jak na razie mam jedno.
Ludzie są mili. Nie robią problemów. Jak nie chcą nas wpuścić to spokojnie o tym informują. Są normalni.

Pierwszy wpis o ulotkach

Witam

(tyle tytułem wstępu)

Czasami mam wrażenie, że niektórzy bardzo czekają na kolporterów.
Dzwoni domofon i osoba pyta: “Dzień dobry, kolporter ulotek, czy może Pani/Pan otworzyć?”

Oj jaka radość następuje po drugiej stronie.
WŁADZA
Tak teraz wszystko zależy ode mnie. Wpuszczę gościa czy nie.
Ulotki (a ch.. z nimi) i tak je wyrzucę na podłogę.

Hm, może go jeszcze pomęczę. Może trochę popytam. O, najlepiej niech mnie prosi o otworzenie. BŁAGA. Oooo Ja tu rządzę.

I tak trzeba czekać, aż przejdzie mu/jej uczucie dominacji i się zdecyduje. I to czekanie przeszkadza. Nie chce otworzyć to następna osoba to zrobi. Lub następna …

Trzeba się nieraz pomęczyć, nasłuchać i .. robić swoje.